Archive | June 2014

Annyeonghaseyo Koreo!

1notkaNo i stało się. Ślub zorganizowany w 6 dni w marcu, by dotrzeć do Suwon, miasteczka liczącego ponad 1 mln mieszkańców (Koreańczycy nie rozmawiają po angielsku, obcokrajowców mieszkających tutaj na stałe jest 27 tys).
Moje zdziwienie odmiennością Ich narodu rozpoczęło się już w samolocie, kiedy stewardessa przynosiła każdemu gorące, parujące chusteczki by można nimi było zadbać o higienę, następnie nie dało się NIE USŁYSZEĆ w jaki sposób Koreańczycy jedzą (pokusiłabym się o słowo: żrą jak świnie, ale to ja weszłam w ich świat i muszę to szanować), jedzą pałeczkami wszystko, wydając przy tym ogłosy: siorbania, chlipania, bekania, mlaskania, ciamkania – to wszystko w skali decybeli groźnych dla słuchu, a już napewno dla mojej psychiki, która nie wiedziała gdzie uciec.

Continue reading

Advertisements